sobota, 18 maja 2019

Urodzinowo w upalnym Lublinie



Bieg w Lublinie planowałem już w zeszłym roku jak i inne w regionach Polski gdzie mnie jeszcze nie było, takie bieganie ze zwiedzaniem. Smaczkiem tego maratonu był fakt, że biec miałem go w swoje urodziny. Także był to jeden z tych które absolutnie nie planowałem biec na jakiś czas, tylko przebiec go fajnie urodzinowo tym bardziej, że pogoda zapowiadała się iście słoneczna a trasa po Lublinie do płaskich nie należała. A więc po kolei ...

Do Lublina wyruszam z żoną Piątek po g.21 by na miejscu być po g.6 rano. Tym razem wyjątkowo udało mi się całkiem fajnie przespać podróż. Z samego rana udajemy się w okolice stadionu by po chwili udać się do miejsca zamieszkania ... zaledwie 400m od stadionu na którym był start i meta biegu. Po chwili odpoczynku krótki spacer po mieście ... i tu przeraziły mnie rzeczywiście wzniesienia ulic ... nie znając miasta nie wiedziałem którędy będzie przebiegała trasa więc obawy były uzasadnione. Udaliśmy się do muzeum Majdanek upamiętniającego obóz koncentracyjny z czasów wojny. Widok przerażający. Na szczegółowy opis miejsca zapraszam TUTAJ Pogoda w sobotę była zmienna choć głównie zgodnie z zapowiedziami przelotnie padał deszcz czy momentami nawet lał. Po 2h w muzeum wracamy do mieszkanka. By po chwili udać się na stadion po odbiór pakietu startowego. Stadion Lekkoatletyczny w Lublinie zrobił na mnie mega wrażenie. Obiekt pełna profeska:




Płyta stadionu - bieżnia 400 m, ośmiotorowa o nawierzchni syntetycznej typu "fullpur", dwukierunkowa skocznia do skoku w dal i trójskoku o nawierzchni syntetycznej, dwie rzutnie do rzutu oszczepem, dwie skocznie do skoku wzwyż, dwie skocznie do skoku o tyczce, rzutnia do rzutu dyskiem i młotem, dwie rzutnie do pchnięcia kulą, infrastruktura elektryczna i elektroniczna dla tablic wyników i przyrządów pomiarowych, oświetlenie, nagłośnienie, odwodnienie bieżni.
Strefa rozgrzewkowa - sześciotorowa 150 m bieżnia, skocznia do skoku w dal i trójskoku, rzutnia do rzutu młotem i dyskiem, rzutnia do pchnięcia kulą, skocznia do skoku o tyczce, przenośna rzutnia rozgrzewkowa do rzutu oszczepem, bieżnia ze sztucznej trawy.
Najbardziej wrażenie na mnie zrobiła strefa rozgrzewkowa za trybunami, bieżnia syntetyczna oraz bieżnia z trawą no szok. Pod trybunami szatnie, prysznice ... ehh Gdynia ...



Po odbiorze pakietów, wyjście na miasto, małe zwiedzanie obowiązkowo pizza i powrót do domku. Jak to przed maratonem tak i teraz szybciutko spać tuż po g.21 spało się tak dobrze, gdzie dawno nie spałem pełne 7h30m Rano pełny spokój pełen luz jak prawie nigdy hehe Pogoda wyśmienita w sensie fajnie ciepło ale na maraton ciężka. 30minut przed starem wychodzimy i udajemy się na stadion. Tam wspólna rozgrzewka i po chwili wszyscy stoją na bieżni stadionu gotowi do startu. Jest ciepło, bardzo ciepło. Już wiem, że będzie ciężko ... dopiero sobie uświadomiłem, że od początku roku nie przygotowuje się pod maraton a są one moimi przetarciami jak i kwietniowy w Gdańsku przed półmaratonem na jesień, więc w sumie bez przygotowań na dystans 42km ... ale urodzinowo to inna bajka :D



3..2..1..start polecieliśmy. Trasa dla mnie kompletna zagadka więc postanowiłem na spokojnie tempem ok.4:40 Pierwsze kilometry na przemian płasko i pod górę. od 3km do 5km cały czas wzniesienia, lekko nie było. Na przemian tak cały czas do 21km gdy powiedzmy wybiegamy z miasta i wbiegamy w piękny teren dookoła Zalewu Zemborzyckiego, troszkę lasem, następnie od 22 do 28 biegniemy ścieżką rowerową cały czas w słońcu. Kompletnie zero możliwości wejścia w cień. Po nawrotce biegniemy wzdłuż Zalewu do 32km gdy po chwili dalej biegniemy wzdłuż już Bystrzycy. Coraz mocniej słońce pali. Kilometraż mam wrażenie stoi w miejscu. Żeby było bardziej for fun pobiegłem bez żeli więc na każdym punkcie wspomagałem się bananami które były co 5km i bardzo sprawnie zorganizowane.



Ogólnie trasa fajna i ciekawa. Coś się działo, nie był to typowy płaski maraton na zaliczenie. Trasa ciekawa różnymi miejscami miasta poprowadzona, więc dla każdego coś było od górek po super płaskie tereny na szybkie bieganie ... tylko ta pogoda.
Zaskoczeniem było to, że niektóre ulice były zamknięte częściowo np. była sytuacja, że biegłem ulicą i przede mną jechał autobus i za mną autobus :D ale grupa Rowerowy Lublin sprawnie dbała o nasze zdrowie i życie i bardzo fajnie kierowała tymi autobusami puszczając je na przeciwległe pasy by nas bezpiecznie wymijały. Do tego momentu wielu z nas miało rowerzystę ramie w ramie.



Naprawdę czułem się bezpieczniej ale i czułem wsparcie. Fajne to było. Końcówka maratonu 39km widać stadion ... i wieczne 3km biegnę biegnę a mam wrażenie cały czas jeszcze 3km :D Na całej trasie sporo kibiców miejscowych wspierało co też było bardzo miłe i budujące. Organizatorzy rozstawili na trasie kurtyny wodne co także nam choć przez chwile pomagało, wolontariusze polewali wodą ... naprawdę mały wielki maraton. Zrobiony przez ludzi z pasją. Wielu z was biegało w małych i większych imprezach biegowych i jakie fajnie wspominacie? te wielkie molochy czy małe ?mniejsze? Maraton Lubelski do takich należy, nie jest nastawiony na zarobek, nie jest promowany w kraju ... dlatego warto przyjechać i poczuć prawdziwą fajną atmosferę.
Na koniec powinienem napisać na pewno tu wrócę haha nie wiem szczerze tylko dlatego, że jeszcze mam plany biegowe ale całym sercem mogę ten bieg polecić. Meta na bieżni stadionu lekkoatletycznego gdzie czeka na nas posiłek, napoje, szatnie, prysznice ... a z numerem startowym pojedziemy bezpłatnie komunikacją miejską. Ale to większość miast robi i chwała za to.



Urodziny spędziłem na trasie Maratonu Lubelskiego z czego się mega cieszę, super dzień, bieg, ludzie, impreza. Żona czekała z kwiatkami a ja zajechany poleżałem sobie jeszcze wykończony ale zadowolony.
Do następnego fajnie że, wytrwaliście do końca tego co napisałem i wam się chciało przeczytać. Do zobaczenia pod koniec maja na Biegu po Piotrkowskiej. Piszcie zrobimy gdzieś foto ;)









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ponownie w Łodzi na Piotrkowskiej

Zeszłoroczny udział w łódzkim biegu Rossmann Run czyli Bieg Ulicą Piotrkowską po części przyczynił się do tego, że powiedziałem jedziemy z...